Praca Bielsko-Bia�a Praca Bielsko-Bia�a

bielsko.info - świeże spojrzenie na miasto

Wiadomości

  • 24 kwietnia 2019
  • wyświetleń: 4312

Prezes Oddziału ZNP Bielsko-Biała: Walczymy o godność nauczycieli

Mija 17 dni od rozpoczęcia strajku w szkołach. W Bielsku-Białej nadal protestują wszystkie szkoły podstawowe i niemal wszystkie szkoły średnie. Prezes Zarządu Oddziału ZNP Bielsko-Biała twierdzi, że nauczyciele nie walczą już o pieniądze, tylko o godność. Zachęcamy do przeczytania wywiadu z Gabrielą Herzyk - szefową regionalnych struktur Związku Nauczycielstwa Polskiego w Bielsku-Białej.

gabriela herzyk
Gabriela Herzyk, prezes Zarządu Oddziału ZNP Bielsko-Biała · fot.


8 kwietnia w szkołach i przedszkolach rozpoczął się strajk. Od wczesnych godzin porannych otrzymywaliście Państwo informacje o kolejnych placówkach, które przystępują do protestu. Tego dnia w Bielsku-Białej strajk ogłosiły wszystkie szkoły podstawowe i średnie oraz ponad połowa przedszkoli. Co Pani wtedy czuła jako prezes Oddziału ZNP w Bielsku-Białej?

Gabriela Herzyk, prezes Oddziału ZNP Bielsko-Biała: - Przyznam szczerze, że byłam zaskoczona, bardzo pozytywnie. Uznałam, że to nie tylko w naszym, związkowym gronie mamy poczucie, że w oświacie dzieje się niedobrze. Już wcześniej wyniki referendum pokazały, że niezadowolenie wśród nauczycieli jest znacznie większe niż my mamy członków. Do protestu w Bielsku-Białej przystąpili nie tylko zrzeszeni w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Razem z nami do strajku przystąpili nauczyciele niezrzeszeni w żadnym związku, a także koledzy z innych związków zawodowych - Forum Związków Zawodowych, a także z Solidarności, która przecież przed akcją protestacyjną podpisała porozumienie z rządem.

Porozumienie między rządem a Solidarnością jest teraz największym problemem?

- Tak właśnie to odbieram. Gdyby nie doszło do podpisania tego porozumienia, to prawdopodobnie rząd z pozostałymi dwoma związkami rozmawiałby inaczej. Jeden związek podpisał to porozumienie, nastąpił jakiś rozdźwięk, mają atut w ręce, że jedni się zgodzili, ale przecież o tym, czego tak naprawdę chcemy, decydują sami nauczyciele i pracownicy niepedagogiczni. Dlatego większość z nich 8 kwietnia rozpoczęła strajk.

strajk nauczycieli
Nauczyciele nie ustępują. W niemalże wszystkich publicznych szkołach na trenie Bielska-Białej trwa strajk · fot.


Rząd oskarża szefostwo Związku Nauczycielstwa Polskiego, że strajk jest ukierunkowany na walkę polityczną z Prawem i Sprawiedliwością przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, a prezes Broniarz jest wręcz przedstawicielem polskiej opozycji.

- Ja nigdy nie byłam upolityczniona i z tego co wiem to prezes Sławomir Broniarz też nigdy nie był członkiem żadnej partii. Podnosi się kwestię, że sympatyzuje z Platformą Obywatelską - owszem był na konwencji tej partii, ale wyraźnie powiedział, że pozytywnie odpowie na zaproszenie każdej partii, jeżeli tylko będzie mógł mówić o sprawach oświatowych. Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego, odkąd mamy nowy rząd, wystosowywał zaproszenia do premiera, do pani minister Anny Zalewskiej. Niestety żaden z przedstawicieli władzy nie chciał z nami rozmawiać. Usiedli z nami do stołu dopiero wtedy, gdy przestraszyli się strajku.

Mamy 10 dzień strajku (rozmowa przeprowadzona 19 kwietnia). W Bielsku-Białej topnieje liczba placówek, które protestują. Co prawda strajk dalej trwa we wszystkich szkołach podstawowych i średnich, ale już tylko w 7 przedszkolach.

- Jestem związana ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego od 35 lat i nigdy nie było tak długiego strajku, nigdy nie było takiego oporu i niechęci do rozmawiania z nami. Strajk to jest taki twór, który działa na emocje, więc ludzie z różnych przyczyn mogą się ze strajku wycofywać. Walczymy o wyższe wynagrodzenia, a każdy dzień strajku to strata pieniędzy. Mówimy o wycofywaniu się ze strajku nauczycieli w przedszkolach. To właśnie w tych placówkach pracuje najmłodsza kadra, która zarabia ok. 1900 zł na rękę. Do tego opiekują się najmłodszymi dziećmi i w związku z tym najszybciej ulegają presji dyrektorów i rodziców. Ja to bardzo dobrze rozumiem i nigdy nasz związek nie naciskał na nauczycieli, żeby trwali w strajku. To indywidualna decyzja pracowników i my każdą z nich szanujemy.

Przeciwnicy strajku często poruszają temat wymiaru czasu pracy nauczycieli. Niektórzy mówią wprost, że dzisiejsze pensje nauczycieli są adekwatne do czasu ich pracy.

- Wszyscy powszechnie mówią o nas, że pracujemy 18 godzin tygodniowo. Dam pewien przykład. Muzyk na scenie gra 2 godziny i ktoś może sobie pomyśleć, że za te dwie godziny otrzymał wynagrodzenie. Ale nikt nie myśli o tym, że aby na scenie zagrać 2 godziny, to trzeba kilkadziesiąt, a może kilkaset godzin poświęcić na napisanie tekstów, skomponowanie muzyki, przygotowanie aranżacji. Tak samo jest z nauczycielami. 18 godzin dydaktycznych to nasz efekt pracy. Co najmniej drugie tyle spędzamy w domu przygotowując się do pracy, sprawdzając kartkówki, przygotowując materiały. Ciągle mówi się o samych lekcjach. Nie podnosi się kwestii wycieczek, konkursów, uroczystości - nie tylko w szkole, ale także na zewnątrz. O aktywnościach nauczycieli można by mówić godzinami. Są badania, na które powołuje się zresztą także związek Solidarność, które mówią o tym, że nauczyciel w Polsce pracuje średnio 47 godzin tygodniowo.

strajk, szkoła, znp
Strajk w szkołach · fot.


Rząd zaproponował, aby nauczyciele pracowali jeszcze więcej. Najnowsza propozycja mówi o zwiększeniu pensum z 18 do 20 godzin już w 2020 roku.

- Wszystkie trzy związki nie akceptują tej propozycji. Jeżeli siatka godzin dla poszczególnych etapów edukacyjnych pozostaje taka sama, a nauczycielom dokłada się 2 godziny do pensum, to z automatu część nauczycieli z zawodu musi odejść, a przecież nie wszyscy odejdą na emeryturę, bo tak to nie działa. Cześć nauczycieli zostanie zwolniona. Pani premier zaproponowała nam podwyżkę, która nie jest podwyżką, bo my sobie te pieniądze mamy po prostu wypracować.

Mamy taką sytuację, że początkujący nauczyciel zarabia mniej niż kasjer w sklepie.

- Każda praca wymaga szacunku, ale jak dochodzi do sytuacji absurdalnej, ze nauczyciel w przedszkolu, po 5-letnich studiach, na stopniu stażysty, ma mniejsze wynagrodzenie niż pomoc nauczyciela, to chyba coś tu jest nie tak. Ten nauczyciel odpowiada za bezpieczeństwo, za podstawę programową. Pomoc nauczyciela ma zdecydowanie mniejszą odpowiedzialność i nie jest od niej wymagane wykształcenie wyższe. Każdy powinien zarabiać godnie, ale nie może być tak, że osoba, od której wymaga się dużej odpowiedzialności, zarabia mniej niż osoba z mniejszą odpowiedzialnością i niższymi kompetencjami. Dlatego ludzie uciekają z tego zawodu. Znam nauczycielki, które pracują teraz na kasie w Auchan. To jest przykre. Ten strajk przeradza się nie w walkę o pieniądze, tylko w walkę o naszą godność.

ab / bielsko.info

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

REKLAMA