bielsko.info - świeże spojrzenie na miasto bielsko.info

świeże spojrzenie na miasto
praca, pszczyna, czechowice, bielsko, tychy

Wiadomości

  • 1 lutego 2016
  • 5 lutego 2016
  • wyświetleń: 36287

TV: licealista o przeszłości posła Pięty

W auli Wyższej Szkoły Administracji odbyła się finałowa debata oksfordzka. Rywalizację zwyciężyła młodzież z Towarzystwa Szkolnego im. M. Reja. Jednak nie debata, a niewygodne pytanie zadane posłowi Stanisławowi Pięcie, wywołało najwięcej emocji.

Loading...


Po zakończeniu debaty swoje krótkie wystąpienia wygłosili parlamentarzyści. Był wśród nich poseł Stanisław Pięta, który mówił o zagrożeniach demokracji. Polityk śpieszył się na spotkanie w Świętochłowicach, lecz postanowił wysłuchać pytania, które chciał zadać mu jeden z licealistów.

- Chciałbym panu pańską przeszłość przypomnieć - rozpoczął uczestnik debaty. - W 1989 roku na milicję wpłynęła pewna sprawa. Jakiś Stanisław P., nie wiem czy to pan, został przyłapany na kradzieży porfela z Fiata 126 p, w którym było 5500 złotych polskich, kartki żywnościowy i karta paliwowa. Czy według pana taki człowiek może być autorytetem moralnym i może mówić o obronie polskiego interesu i Polaków przed zachodnim złem - pytał licealista.

Dokument krążył w internecie od dłuższego czasu. W sieci pojawił się mniej więcej w czasie, gdy poseł Stanisław Pięta zakończył współpracę ze swoim asystentem. Podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej dokument opublikował również kandydat partii KORWiN - Bronisław Foltyn.

Loading...


Poseł Stanisław Pięta nie uciekał od pytania licealisty. - Gdy miałem 15 lat wraz z kolegami ze szkoły założyliśmy grupę, której nie podobał się ówczesny ustrój. Może to było naiwne i niemądre, ale postanowiliśmy przygotować się do jakiegoś zbrojnego powstania. Otóż włamywaliśmy się do samochodów, które stały przed komisariatami milicji w Bielsku-Białej i w innych miastach, licząc na to, że ukradniemy jakiś pistolet pozostawiony pod siedzeniem - wyjaśniał poseł.

Stanisław Pięta przyznał się również, że zdarzały się kradzieże dokumentów i pieniędzy, ale za środki finansowe grupa kupowała piwo dla żołnierzy, za które młodzi chłopcy otrzymywali amunicję.

- Tak się składa, że akurat w tym konkretnym przypadku, przyznając się do kradzieży, chroniłem prawdziwego sprawcę i postąpiłem właściwie, gdyż uniknąłem narażenia na odpowiedzialność innej osoby. Nie mam nic do ukrycia - dodał parlamentarzysta.

Polityk zaznaczył, że IPN przyznał mu status pokrzywdzonego.

ab / bielsko.info

Reklama

LINKI MODUŁ 1

LINKI MODUŁ 2

Komentarze